Pozo- mały raj dla windsurferów


Czy znajduje się gdzieś raj na ziemi dla windsurferów… zapewne każdy kiedyś chciałby znaleźć takie miejsce dla siebie. Jeżeli szukasz, dobrze zastanów się nad małą wioską położoną na wschodnim wybrzeżu Gran Canarii należącej do archipelagu wysp Kanaryjskich- Pozo Izquierdo.

01_pozo_2012_0

Pozo znane jest przede wszystkim z organizowanych tu co roku zawodów PWA, rangi mistrzostw świata w wave’ie. Mi na szczęście, albo nieszczęście, udało się trafić na trwającą właśnie imprezę. Zdecydowanie fajnie jest zobaczyć te naprawdę zaawansowane tricki na żywo. Jednak znaczącą wadą jest, że od godziny ok. 10-11 do 18-20 spot jest zamknięty przez organizatorów i można pływać albo w innym miejscu, albo czekać na przerwy między heat’ami, które niejednokrotnie trwają dość długo. Samą organizację imprezy nazwałbym jako słabą. Zawody rangi mistrzostw świata, plakaty, wielkie show, zawodnicy na światowym poziomie robiący bardzo widowiskowe ewolucje, a praktycznie brak turystów i kibiców… więcej obserwatorów widać w Łebie podczas porządnej prognozy w sezonie. Tak więc na pewno dobra forma spędzenia czasu dla ludzi związanych z tym sportem, jednak po zawodach tej rangi można by się spodziewać czegoś więcej, a nie tylko imprezy dla zawodników (czasem miałem wrażenie jakby tylko oni wiedzieli co się dzieje).

02_pozo_2012

<!--nextpage-->

Ale mniejsza o PWA. Na Pozo spędziłem łącznie 3 tygodnie w lipcu. Sam spot jest dość prosty i bezpieczny do pływania. Fale sięgają 1-2 metrów i pojawiają się zazwyczaj tylko przy przypływie lub odpływie. Bywają dni kiedy wiatr jest naprawdę kosmiczny, nawet ponad 60 węzłów, a do zatoki wchodzą 4 metrowe fale. Podczas naszego pobytu takie warunki były przez 3 dni.

03_pozo_2012

Przez 3 tygodnie najczęściej używałem żagla 4.0 i to był mój największy żagiel, jednak dla miłośników bardzo silnych wiatrów polecam mieć przy sobie również coś małego w granicach 3,0-3,3. Najczęściej na spocie spotykane są deski ok. 70-78 litrów. Ja zabrałem przy wadze 74kg deskę 60 litrową i czasami było to za mało. Wiatr na Pozo nie jest idealnie równy i czasem gdy wchodzą jakieś większe fale potrafi siadać niemalże do zera.

04_pozo_2012

Pozo jest bardzo dobrym miejscem zarówno dla początkujących wave-sailorów jak i tych na bardzo wysokim poziomie. Początkujący zazwyczaj pływają w centralnej części zatoki po niewielkim czopie, ale wystarczy już delikatnie odpaść od wiatru w kierunku końca zatoki gdzie fala się załamuje i już można cieszyć się naprawdę niezłymi lotami.

05_pozo_2012

Największym zagrożeniem tak naprawdę na Pozo są inni windsurferzy. Podczas słabszego (czyli na żagle 4.2-3.7) wiatru popołudniu, potrafi być ich nawet ponad 50 na wodzie. Spot nie jest zbyt duży i parę kraks podczas takiego dnia to normalka. Warto wstać nieco wcześniej, wtedy zazwyczaj pływa mało osób. Kolejnym zagrożeniem jest zniesienie do zatoki na wysokości starego bunkra. Sam osobiście miałem okazję zwiedzać te zabytki kilkukrotnie, nie należy to do przyjemności, jednak skały nie są bardzo ostre i spokojnie można wyjść na brzeg. Warto uważać na jeżowce w zatoce i głębsze dziury w martwej rafie.

06_pozo_2012

W Pozo ciężko również nie spotkać ekipy Polaków, przez cały pobyt zawsze można było usłyszeć Polski język. Nocleg na Pozo nie jest większym problemem. Średnie ceny na Pozo wahają się od 10 do 20 Euro za noc.

SONY DSC

Pływanie na Pozo jest bardzo przyjemne. Świetnie pływa się z windsurferami znacznie lepszymi od siebie, to bardzo motywuje do dalszego rozwoju. Poza tym od razu widać różnicę w technice wykonywania niektórych tricków. Można się uczyć wszystkiego od lokalesów, od zwykłego sztagu po przez rufę do stalled loopów.

07_pozo_2012

Jak dla mnie wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę. Wydaje mi się że dopracowałem wszystkie tricki w najmniejszych szczegółach i mimo, że mój zasób tricków się nie powiększył znacząco, to wiem że zrobiłem to co sobie zamierzałem. Pozo jest dobrym miejscem do szlifowania niedoskonałości. Podczas najlepszych dni z falami, możliwe było wykonywanie nawet po 2 back loopy na halsie. Jest to zdecydowanie miejsce które dla wielu windsurferów może stać się choć w części rajem. Jak dla mnie w zupełności taki raj wystarcza 🙂

Aloha,

Karol Politański (Mystic, Infinity, Hydrosfera, KarolPolitanski.pl, sieplywa.pl, hotis.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *